środa, 30 października 2013

Jestem chora.

Budząc się dziś rano i odsłaniając okno, ujrzałam słońce, kłębiące się na niebie, białe jak baranki chmury, śpiewające ptaki i złocące się liście. Piękna pogoda, by wyjść z domu i zaznać trochę jesieni.


... w Simsach.

niedziela, 27 października 2013

Zapowiadała się spokojna niedziela...

...wtem nagle Katarzyna postanowiła zburzyć mój stojący na niepewnych fundamentach spokój. Wyzywam cię ponownie! - powiedziała, śmiejąc się złowieszczo.
W mej głowie zapanował mętlik. Nie byłam pewna, czy jestem gotowa, by znów przeżywać ten stres, nie byłam gotowa na ponowne uczucie wstydu i upokorzeń zafundowanych mi przez Katarzynę. Nie mogłam jednak z czystym sumieniem odmówić. W końcu kimże bym była, gdybym stchórzyła? KIMŻE?!
Musiałam więc zebrać w sobie resztki męstwa i odwagi i stawić czoło wyzwaniu.
Tematem naszego starcia było przedstawienie przeciwniczki jako księżniczki Disneya.
Przełknęłam głośno ślinę, gdyż tworzenie czyjegoś portretu jest najkrótszą drogą do zaprzepaszczenia każdej przyjaźni. Postanowiłam jednak, że moja rywalka dostanie to czego chciała! Puściłam sobie w tle Eye Of The Tiger i ruszyłam do boju.

sobota, 26 października 2013

Niektórzy puszczają latawce....

...ja puszczam pawia.


Nie uważam, bym  była nawet blisko osiągnięcia twórczej nirwany, a moim celem jest rozwijanie się niczym rolka papieru toaletowego w publicznej ubikacji. Zaobserwowanie tego procesu wydaje mi się jeszcze łatwiejsze, kiedy zabieram się za coś, co spłodziłam jakiś czas temu. 
Oto nowa wersja mojej starej pracy

środa, 23 października 2013

Puszek okruszek!


Cześć, narysowałam dzisiaj buldoga francuskiego na różowej kanapie, patrzącego na Was z miłością. 

wtorek, 22 października 2013

Zło przeminie z wiatrem!

Dzisiaj Katarzyna z  What's for dinner?  rzuciła rękawicę, wzywając mnie na rysunkowy pojedynek.
Zdając sobie sprawę z sytuacji w jakiej się znalazłam, pozostało mi tylko przełknąć głośno ślinę, podnieść wysoko głowę, pełną obaw i wątpliwości i z walącym w piersi sercem stawić czoło jej umiejętnościom.
Tematem naszego pojedynku była Scarlett O'Hara jako superhero /super villain .
Oto rezultaty naszej zaciętej walki:

sobota, 19 października 2013

Tortu?

Moim ulubionym okresem w sztuce jest rokoko - czas, w którym panowie paradowali w rajstopach, a panie nosiły na głowie wielopiętrowe torty.

piątek, 18 października 2013

Siostry, Dixie Leota, 2013


Omawiana praca to potrójny portret. Czas jego powstania datowany jest mniej więcej na I połowę XXI wieku. Praca ukazuje trzy siostry: Darię, Paulinę i Sandrę. Według najznakomitszych historyków sztuki - są to zapewne córki fundatora dzieła. 
Pierwsza z ukazanych na portrecie sióstr (od lewej) to Daria. Jej ubiór, czyli kraciasta koszula, wskazuje na to, że pobierała ona nauki na Politechnice, uczęszczając jednak na zajęcia w kratkę. Ta w środku to Paulina. Przedstawione na jej nosie okulary wskazują na to, ze jej patronusem jest  nietoperz.Lekki wiatr w jej włosach sugeruje, że być może była gwiazdą Bollywood. Ostatnia to Sandra, której bluzka w odciski zwierzęcych łapek może wskazywać na trzy wersje interpretacji:  przebiegło po niej stado zwierzątek, może symbolizować to, że chodziła na czworaka do 12 roku życia, lub to że lubi dżem.
Autor z niezwykłym weryzmem  ujął złożony charakter każdej z przedstawionych na obrazie dziewcząt. Pomimo długoletnich badań, sprawowanych nad pracą do dziś nie wiadomo, po co zbudowano Stonehenge i dlaczego ośmiornice nie lubią tartej marchewki.

środa, 16 października 2013

Nafingspeszjal

Zaopatrzyłam się ostatnio w nowy sprzęt do rysowania, co zaczęło sprzyjać moim twórczym wynurzeniom. Na początek: Syrenka wynurzająca się z fali mydlanych.


Mam jeszcze tryliony rysunków z serii Nafingspeszjal - wszystkie chciałam umieścić w jednym wpisie, jednak chyba mój komputer dostał jakiegoś wstrętnego wirusa, bo im dłużej moje gryzmoły leżą na dysku, tym stają się szkaradniejsze. Skandal!

czwartek, 3 października 2013

Wykłady zagłady.

Siedząc dziś na pierwszym wykładzie w tym roku akademickim, zastanawiałam się, co ja właściwie tam robię? Dlaczego stoi przede mną człowiek, który myśli, że wykrzesam z siebie choć odrobinę wiedzy na temat sztuki nowoczesnej, kiedy to  jedyne czym dysponuję to wspomnienia, ach wspomnienia! Wakacyjne, beztroskie!
Wciąż jeszcze słyszę szum morza, śpiew tropikalnych ptaków, syk szampańskich bąbelków...
Tak mi tęskno za wami, Wakacje!


Powyższą tyradę podsumowuje praca ma, zrodzona z głębokiego jak Hańcza cierpienia. Z lewej przedstawiona jestem ja, ponosząca ewidentną porażkę podczas prób skupienia się na słowach wykładowcy, a z prawej moja towarzyszka niedoli Lulu, która poddała się falstartem.