piątek, 29 marca 2013

Grzywkowe dylematy.

Od niepamiętnych czasów mam długie, czarne włosy z grzywką. Co jakiś czas dochodzę do wniosku, że oto pora na zmianę w wyglądzie! W końcu cały czas wyglądam tak samo, a nie chcę doprowadzić do momentu, w którym to padam trupem przed lustrem z nudów. Nigdy nie mam odwagi, by obciąć sobie włosów na krótko, tak więc zaczynam eksperymentować ze swoją grzywką. Czymże byłoby jednak moje życie, gdyby nie nieustające kłody pod nogami, rzucane przez okrutny los!
W grzywce zaczesanej, tak zwanej „firance” wyglądam jakbym za chwilę miała chwycić za keytarę, wskoczyć w odświętny ortalionowy dres i ruszyć do remizy na wsi, by przygrywać tam do kotleta na uroczystości weselnej córki sołtysa. 


Skoro zmiana uczesania nie przyniosła zamierzonego efektu pora na bardziej radykalną zmianę – zapuszczanie. Nie dość, że na efekty trzeba dość długo czekać, to z reguły gdy tylko grzywka zasłania mi oczy zaczyna doskwierać mi ból istnienia. Wtedy z reguły próbuję ją spinać, jednak i wtedy nie jest dobrze, bo dochodzę do wniosku, że mam czoło wielkie jak autobus. 


Włażące do oczu włosy to naprawdę nieciekawa sprawa, więc przechodzę do etapu „nie wytrzymam, no nie wytrzymam!” i ścinam. Wkurzona, że moja metamorfoza jednak skończy się na fiasku ZAWSZE przez przypadek opitalam się wysoko nad brwiami, a potem płaczę przez miesiąc dopóki grzywka mi nie podrośnie. Dopiero wtedy jestem w pełni zadowolona. 


czwartek, 28 marca 2013

*załamka*

Oto ja w momencie, gdy uświadomiłam sobie z ilu obowiązków muszę się wywiązać podczas tegorocznej przerwy wiosennej:

poniedziałek, 25 marca 2013

Narodziny Wenus

       Narodziny Wenus, Dixie Leoticelli, 2013


środa, 20 marca 2013

Debbie Tells

Od zawsze pragnęłam zostać gwiazdą rocka, odcisnąć swoje piętno na historii muzyki i doprowadzać fanów do zbiorowej histerii.


poniedziałek, 18 marca 2013

Wielkie Malarstwo

Wykonywanie prostych grafik sprawia mi wiele radości - bez wątpienia, jednak moja miłość do sztuki to coś więcej niż tylko kolorowe Paulinki, serduszka, loki, koki i kropeczki. Czasem czuje potrzebę, by wprowadzić w moje prace odrobinę prawdziwego, wysublimowanego artyzmu. Wielkie Malarstwo - tym postanowiłam zajmować się w najbliższym czasie.
Jako, że niedziele nastrajają mnie do eksperymentowania z ekspresją i symbolizmem, postanowiłam chwycić za pędzel i stworzyć dzieło, które dałoby wyraz moim artystycznym zapędom:


Meandry artyzmu, 2013

niedziela, 10 marca 2013

Dixie & Leo

Jestem skazana na wieczną, nieszczęśliwą miłość!
Dlaczego?
Ponieważ kocham miłością najprawdziwszą, wieczną i niezłomną jednego mężczyznę. Wiernie – od podstawówki. Wzdycham, szlocham, wije się w bezkresie mąk tylko dla tego jedynego, och miłości moja najjedyńsza! Mój Leonardo!
Jednak pomimo beznadziei w jaką popadłam niczym cierpiący Werter, pojawiło się niedawno dla mnie światełko w tunelu. Promyk nadziei, który pozwala mi wierzyć, że może kiedyś będziemy razem, och! Ja i mój najdroższy!
A mianowicie mojej siostrze przyśniło się dwa dni temu, że oblubieniec mój PRZECHODZIŁ OBOK MNIE I KIWNĄŁ DO MNIE GŁOWĄ.


Prawda, że to coś znaczy?




PRAWDA?!

niedziela, 3 marca 2013

Witam w kolejnym odcinku Randki w jasno!

Zepsuła Ci się stara dziewczyna? Jedyną dziewczyną, która nie ucieka na twój widok jest ta którą ulepiłeś sobie z plasteliny? Czas porzucić wszystkie swoje troski!
Po co masz mieć prawdziwą dziewczynę skoro możesz mieć wymyśloną? Poniżej przedstawiam trzy wspaniałe kandydatki, a jedna z nich może już dziś stać się Twoją królewną z bajki:


Po dokonaniu wyboru czeka Was romantyczna wymyślona wycieczka palcem po mapie do Swornych Gaci!

sobota, 2 marca 2013

Być jak Nicki Minaj.

Nie wiem kiedy nauczyłam się tej patologicznej i wyniszczającej głównie mój portfel miłości do zakupów. Kupowałam pierdyliony w ogóle niepotrzebnych mi rzeczy. Myślałam, że skoro nie zostawiam jednorazowo grubych milionów przy kasie, to znaczy że nie jest ze mną tak źle.
 Jednak było ze mną źle, ponieważ potrafiłam wybierać się na zakupy nawet kilka razy w tygodniu.
W końcu zaciągnęłam kredyt, bo nie starczyło mi na nowe buty, potem kolejny, potem jeszcze jeden. Nie jadłam tylko dlatego, bo nowa torebka czekała na mnie, gdzieśtam w sklepie. W końcu sięgnęłam dna, zostałam kleptomanką, podczas wynoszenia z butiku futer z norek złapała mnie policja i tym oto sposobem wylądowałam w Alcatraz. 
Pisze tego posta siedząc w ciasnej celi, gdzie to każda chwila mego życia przepełniona jest cierpieniem i tęsknotą za domem...
...
A tak naprawdę, to po kilku miesiącach (!) oszczędzania, kiedy to przypadkiem (akurat) przechodziłam obok galerii handlowej uciekł mi portfel. Najnormalniej w świecie dostał nóg i pobiegł do sklepu, wziął pod pachę (rąk też najwidoczniej dostał) kilka ciuszków, po czym położył się na kasie. Nie zdążyłam go powstrzymać i teraz znowu bieda aż piszczy!
Po powrocie do domu dostałam depresji i postanowiłam zażreć swoje smutki (hehehe) słodyczami, a moja pupa urosła do rozmiaru pupy Nicki Minaj.