poniedziałek, 11 listopada 2013

Piękny Umysł

Ostatnio dane mi było przejść przez prawdziwy koszmar.
Jakimś cudem znalazłam się na lekcji matematyki. Lekcji, w której nie spodziewałam się uczestniczyć, która była rozdrapywaniem odniesionych w przeszłości ran na moim intelekcie. Lekcji, która była furtką do moich odniesionych traum. Furtką, którą - miałam nadzieję - zamknęłam już na zawsze.
Los jednak bywa przewrotny. Bywa też bardzo okrutny.
Nie musiałam czekać długo, by usłyszeć swoje nazwisko i być poproszoną do tablicy. Przede mną ukazał się niezwykle długi i skomplikowany przykład matematyczny. Ciąg liczb, iksów, igreków, kwadratów, ułamków i pierwiastków. Zacisnęłam usta i ostatkiem sił powstrzymałam kręcące się pod moimi powiekami łzy bezsilności. Chwyciłam kredę i uniosłam drżącą ze strachu dłoń.
Wtem do mej głowy dotarły głosy. Szepty, które kierowały moim umysłem, porządkowały równania. Kreda w końcu dotknęła powierzchni tablicy i prowadzona siłą mego intelektu stawiała kolejne liczby. Z każdą chwilą wszystko zaczynało się wydawać logiczne. Nagle spojrzałam na świat oczami ścisłowca.
Kiedy dokonałam swego dzieła i cofnęłam się o krok od tablicy, ogarniając moimi czterema oczami kilka niemal nieskończenie długich linijek równań, dotarła do mnie prawda. 
Jestem matematycznym geniuszem.


Obudziłam się kilkanaście minut po 6, ale bałam się znów zasypiać.

2 komentarze:

Colly Ann pisze...

haa! Wiedziałam, że coś tu nie gra :D

Joy pisze...

faktycznie post przewidywalny, widząc sam obrazek było wiadomo, że sen XD Co Ty byś miała robić na matmie? Objawienie piękne:)

Prześlij komentarz