piątek, 29 marca 2013

Grzywkowe dylematy.

Od niepamiętnych czasów mam długie, czarne włosy z grzywką. Co jakiś czas dochodzę do wniosku, że oto pora na zmianę w wyglądzie! W końcu cały czas wyglądam tak samo, a nie chcę doprowadzić do momentu, w którym to padam trupem przed lustrem z nudów. Nigdy nie mam odwagi, by obciąć sobie włosów na krótko, tak więc zaczynam eksperymentować ze swoją grzywką. Czymże byłoby jednak moje życie, gdyby nie nieustające kłody pod nogami, rzucane przez okrutny los!
W grzywce zaczesanej, tak zwanej „firance” wyglądam jakbym za chwilę miała chwycić za keytarę, wskoczyć w odświętny ortalionowy dres i ruszyć do remizy na wsi, by przygrywać tam do kotleta na uroczystości weselnej córki sołtysa. 


Skoro zmiana uczesania nie przyniosła zamierzonego efektu pora na bardziej radykalną zmianę – zapuszczanie. Nie dość, że na efekty trzeba dość długo czekać, to z reguły gdy tylko grzywka zasłania mi oczy zaczyna doskwierać mi ból istnienia. Wtedy z reguły próbuję ją spinać, jednak i wtedy nie jest dobrze, bo dochodzę do wniosku, że mam czoło wielkie jak autobus. 


Włażące do oczu włosy to naprawdę nieciekawa sprawa, więc przechodzę do etapu „nie wytrzymam, no nie wytrzymam!” i ścinam. Wkurzona, że moja metamorfoza jednak skończy się na fiasku ZAWSZE przez przypadek opitalam się wysoko nad brwiami, a potem płaczę przez miesiąc dopóki grzywka mi nie podrośnie. Dopiero wtedy jestem w pełni zadowolona. 


5 komentarze:

Justyna Marciniak pisze...

Świetne!!!!!!!

Mjks pisze...

mam ten sam odwieczny problem, dlatego od pięciu, czy sześciu lat mam grzywkę na pół głowy (serio, w gimbazjum się tak urządziłam, bo chciałam mieć w końcu GRZYWKĘ), do dziś cierpię, chociaż już połowa włosów odrosła do należytej długości. jeszcze w wakacje miałam włosy "do tyłka", ale skutecznie je sobie podcinałam. bardzo skutecznie - dziś są "do ramion" i czuję się fantastycznie, bo w końcu nie mam prostych strąków - mogę sobie falować, kręcić, nie czesać i ugnieść na piankę (a wyglądają wtedy dobrze!).więc skoro brak Ci odwagi, to taka metoda "małych kroczków" będzie odpowiednia? dobrze jest eksperymentować, ja sobie tłumaczyłam to tak, że któregoś dnia obudzę się jako 80-latka i nadal będę miała taką samą (nudną do porzygu) fryzurę. zresztą włosy nie ręka - odrosną.

Dixie Leota pisze...

Och, już kiedyś miała krótkie włosy i wolę nie powtarzać tego strasznego epizodu z mojego życia! :D

You Got a Henna Tattoo That Said Forever pisze...

Tak jakbym czytała o sobie... ostatnio miałam koszmar, bo poszłam do fryzjera i koleś mi maszynką obcinał grzywkę, nie podrównał nożyczkami. Sama musiałam to zrobić w domu! Never again!

Anonimowy pisze...

jakbym czytała opowiadanie o sobie ;)

Prześlij komentarz