niedziela, 28 października 2012

piątek, 26 października 2012

Ajniudenanudnaj!

Co zrobić, żeby sprzątanie przestało być przykrym obowiązkiem?
Puścić w tle odpowiednią muzykę, a samo się posprząta!

czwartek, 25 października 2012

Superdyńki.

Pewnie niektórzy z Was słysząc "wielbiciel komiksów" wyobraża sobie zakompleksionego delikwenta z USA, rozmiarów przeciętnego kombajna zbożowego, obżrywającego się śmieciowym jedzeniem, mieszkającym gdzieś w ciemnej piwnicy, z której nie ma zwyczaju wychodzić, bo nawet pies zdaje się mieć do niego pretensje, że robi mu siarę za każdym razem, gdy wychodzi z nim na spacer. Na dodatek nie ma kolegów ani koleżanek, jest chorobliwie nieśmiały, po szkole zawsze ktoś z czarnym pasem w upokarzaniu spuści mu bęcki. Czuje się z reguły samotny, odrzucony i nie potrafi odnaleźć się w prawdziwym świecie. Woli przesiadywać pośród zakurzonych półek, wertując kolejne kartki z zeszytów, na których umieszczone w obrazkach są historie jego nieistniejących idoli. Razem z nimi przeżywa wielkie przygody i kopie tyłki złoczyńcom, a komiks, jest jak jedyny portal do krainy szczęścia w jego szarym i smutnym życiu...
No więc u mnie jest zupełnie inaczej (nie jestem z USA)!

wtorek, 23 października 2012

Przemoc.

Wbrew pozorom nie należę do grupy jaskiniowców zachowujących się jak dresiarze na koksie, więc w zwyczaju mam rozsądne podejście do wszelkiego rodzaju problemów. Niestety nie ma jednej, uniwersalnej i zawsze skutecznej metody na radzenie sobie z kłodami, które pod nogi nam rzuca życie *Pałlo Koełlo*, jak i nie ma na świecie nikogo, kto miałby w sobie niewyczerpane pokłady cierpliwości w każdej sytuacji. Dlatego doszłam do wniosku, że w niektórych przypadkach najprostsze rozwiązania są najlepsze.

niedziela, 14 października 2012

Grubolek.

czwartek, 11 października 2012

To żadna frajda pozować do zdjęcia z kimś, kto zabił ci rodziców.

Jak na razie jedyną rzeczą, którą wynoszę  z wykładów to kolejne kartki pokryte głupkowatymi bazgrołami.
Obiecuję, że to ostatni mój rysunek dotyczący Harry'ego Pottera, który tu umieszczam (przynajmniej na jakiś czas)! 

wtorek, 9 października 2012

Jestem ambitnym człowiekiem.

Lubię stawiać przed sobą nowe wyzwania. Podnosić poprzeczkę, popychać samą siebie do przodu. Wciąż zawyżać swoje ambicje, rozwijać się, rozliczać samą siebie z kolejnych osiągnięć.
W wakacje postanowiłam obejrzeć raz jeszcze wszystkie części Harry'ego Pottera. Teraz pora na nowe wyzwanie: przeczytanie po raz kolejny mojej kolekcji książek o przygodach Mikołajka!
Życzcie mi miłego czytania! ;*

niedziela, 7 października 2012

Omnomnom.

Z pozdrowieniami dla wszystkich, których głównym planem na niedzielę jest konsumpcja słodkości.

czwartek, 4 października 2012

Wpis z morałem.

Dzisiaj światowy dzień zwierząt, a ja lubię króliczki.
Z resztą tak jak wszystkie inne puchate i cieplutkie sierściuchy. Gdy byłam mała, marzyłam o małej puchatej kuleczce, do której mogłabym się przytulić, kiedy byłoby mi smutno. Niestety, rodzice poprzestawali mi na kupowaniu rybek, które dość szybko zdychały. Żeby nie znosić dłużej moich rzewnych płaczów dostałam w końcu coś innego: żabkę miniaturkę. Wtedy zaliczyłam swoje pierwsze załamanie nerwowe (zwłaszcza, kiedy żabka nam uciekła i moja młodsza siostra ją przez przypadek rozdeptała [*]). 
Pierwszym prawdziwym zwierzątkiem, z którym miałam do czynienia była świnka morska. Niestety, ona także nie pożyła długo. Mój kuzyn postanowił pójść z nią na spacer. Wsadził świnkę do koszyka przymocowanego do roweru, z którego w końcu wypadła i którą rozjechał [*].
Później udało mi się uprosić u rodziców chomika. Niestety opętały go demony. Ciągle uciekał, wszystkich gryzł, nigdy nie spał, aż w końcu nagle umarł na atak serca. [*]
Odechciało mi się  w końcu zwierzątek, aż do momentu, w którym przybłąkał się do nas puchaty mały piesek. Brudny, przestraszony, ale wystarczająco wytrwały w biegnięciu za nami, byśmy w końcu go dostrzegli. Po rodzinnej naradzie postanowiliśmy przyjąć pod swój dach Lucjana (tak nam się przedstawił). Jest to do tej pory jeden z moich najlepszych przyjaciół, który może jest głupolem przez którego muszę miliony razy szczotkować swój płaszcz, ale jest za to najlepszym psem na świecie.
Morał z tego wpisu taki, że czasem dużo istnień musi zginąć, byśmy w końcu odnaleźli szczęście.

środa, 3 października 2012

Intelekt czas zacząć!

Dzisiaj nadszedł ten szczęśliwy dzień, kiedy to definitywnie nadszedł kres moich wakacji i rozpoczął się rok akademicki! Pełna energii, wypoczęta i z uśmiechem na twarzy, żądna nowych intelektualnych wyzwań udałam się dziś na wykłady. 
Myślę, że rysunek poniżej idealnie odwzorowuje moje dzisiejsze, pełne nieoczekiwanych zdarzeń edukacyjne przygody:
PS. Utworzyłam swoją pierwszą w życiu animację (i nie tylko, muzyka jest również mojego autorstwa)! Co prawda dołu pleców nie urywa, ale mi to nie przeszkadza w mojej bezkresnej radości!

poniedziałek, 1 października 2012

Niektórzy puszczają latawce.

Ja puszczam pawia.