sobota, 22 grudnia 2012

Apokalipsa wg D.

Strasznie wkurzało mnie to przeżywanie rzekomego końca świata. Zdawałoby się, że każdy wczoraj czekał na nadejście apokalipsy w jakimś schronie, skąd produkował kolejne posty na fejsbuka, kierując swoje ostatnie słowa do znajomych - mniej lub bardziej internetowych. To całe szaleństwo, które powtarza się co kilka (o ile dobrze pójdzie) lat i przekonanie że koniec jest już naprawdę bliski jest niezmiernie głupie.
Jako że oczywiście jestem bardzo inteligentną osobą, to odniosłam wrażenie, że tylko ja nie poświęciłam całego wczorajszego dnia na przelatywanie wspomnień przed oczami, za to w wygodnym fotelu z książką i kubkiem herbaty.

3 komentarze:

Stanisław pisze...

Fajny rysunek.
Ja kiedyś sobie wyobrażałem, że tego 21 grudnia 2012 zrobię jakiś wyczyn życia - na wypadek gdyby faktycznie miał być koniec świata. Skończyło się jednak na tym, że nic nie zrobiłem, wieczorem sie tylko najebałem ze znajomymi i wociłem smutny do domu, że nic się nie stało.

Dixie Leota pisze...

no ale teraz masz czas na takie wyczyny życia do następnego końca świata!

Stanisław pisze...

2013 będzie rokiem rewolucji :>

Prześlij komentarz