czwartek, 25 października 2012

Superdyńki.

Pewnie niektórzy z Was słysząc "wielbiciel komiksów" wyobraża sobie zakompleksionego delikwenta z USA, rozmiarów przeciętnego kombajna zbożowego, obżrywającego się śmieciowym jedzeniem, mieszkającym gdzieś w ciemnej piwnicy, z której nie ma zwyczaju wychodzić, bo nawet pies zdaje się mieć do niego pretensje, że robi mu siarę za każdym razem, gdy wychodzi z nim na spacer. Na dodatek nie ma kolegów ani koleżanek, jest chorobliwie nieśmiały, po szkole zawsze ktoś z czarnym pasem w upokarzaniu spuści mu bęcki. Czuje się z reguły samotny, odrzucony i nie potrafi odnaleźć się w prawdziwym świecie. Woli przesiadywać pośród zakurzonych półek, wertując kolejne kartki z zeszytów, na których umieszczone w obrazkach są historie jego nieistniejących idoli. Razem z nimi przeżywa wielkie przygody i kopie tyłki złoczyńcom, a komiks, jest jak jedyny portal do krainy szczęścia w jego szarym i smutnym życiu...
No więc u mnie jest zupełnie inaczej (nie jestem z USA)!

0 komentarze:

Prześlij komentarz