czwartek, 4 października 2012

Wpis z morałem.

Dzisiaj światowy dzień zwierząt, a ja lubię króliczki.
Z resztą tak jak wszystkie inne puchate i cieplutkie sierściuchy. Gdy byłam mała, marzyłam o małej puchatej kuleczce, do której mogłabym się przytulić, kiedy byłoby mi smutno. Niestety, rodzice poprzestawali mi na kupowaniu rybek, które dość szybko zdychały. Żeby nie znosić dłużej moich rzewnych płaczów dostałam w końcu coś innego: żabkę miniaturkę. Wtedy zaliczyłam swoje pierwsze załamanie nerwowe (zwłaszcza, kiedy żabka nam uciekła i moja młodsza siostra ją przez przypadek rozdeptała [*]). 
Pierwszym prawdziwym zwierzątkiem, z którym miałam do czynienia była świnka morska. Niestety, ona także nie pożyła długo. Mój kuzyn postanowił pójść z nią na spacer. Wsadził świnkę do koszyka przymocowanego do roweru, z którego w końcu wypadła i którą rozjechał [*].
Później udało mi się uprosić u rodziców chomika. Niestety opętały go demony. Ciągle uciekał, wszystkich gryzł, nigdy nie spał, aż w końcu nagle umarł na atak serca. [*]
Odechciało mi się  w końcu zwierzątek, aż do momentu, w którym przybłąkał się do nas puchaty mały piesek. Brudny, przestraszony, ale wystarczająco wytrwały w biegnięciu za nami, byśmy w końcu go dostrzegli. Po rodzinnej naradzie postanowiliśmy przyjąć pod swój dach Lucjana (tak nam się przedstawił). Jest to do tej pory jeden z moich najlepszych przyjaciół, który może jest głupolem przez którego muszę miliony razy szczotkować swój płaszcz, ale jest za to najlepszym psem na świecie.
Morał z tego wpisu taki, że czasem dużo istnień musi zginąć, byśmy w końcu odnaleźli szczęście.

5 komentarze:

siostra Darja pisze...

Zapomniałaś o rybkach którym pękła grzałka w akwarium i poraził je prąd [*]

D. pisze...

O rany, rzeczywiście ;c [*]

Joy pisze...

Teraz duchy rybek[*] Cię nawiedzą, bo nie pamiętałaś o nich, czują się olane:(

Agness pisze...

Ojeeej, jakie to słodkie i wzruszające:) Chyba robię się coraz bardziej sentymentalna na starość. Ja mogłabym dodać historię swojego chomika, którego też coś opętało, ewentualnie miał świerzb, i rozdrapał swoje ucho do żywego mięsa, po czym zdechł [*] Panie, świeć nad jego duszą.

Cindy Rella pisze...

Z tą żabką to był naprawdę smutny wypadek , spowodowany moimi wielgaśnymi nogyma. A z Lucjankiem to czysta prawda ! <3

Prześlij komentarz