czwartek, 30 czerwca 2011

Danzig / Nightmare at the village.


Ostatnio sporo czasu spędzam w Gdańsku głównym (i uczę się, jak dojść do Szafy bez nadrabiania dodatkowych kilometrów *mistrz orientacji w terenie*). Na jedną z tych wypraw zabrałam aparat i bawiłam się w turystę, może kiedyś wrzucę tu te wszystkie Neptuny, etc.
Tak czy siak, w ten weekend jadę do Osieka. A propos tego miałam ostatnio okropny sen! Śniło mi się, że urządziliśmy imprezę, upiliśmy się, niektórzy poszli na kajaki, tudzież popływać, a na drugi dzień po przebudzeniu zorientowałam się, że w domku jestem tylko ja i Joy. Za jakiś czas przeczytałam w gazecie o zaginięciu całej reszty, a potem o wyłowieniu z jeziora zwłok Mkserka! *groza*. Potem zostałyśmy wezwane na identyfikacje zwłok Wojtka i Kuca, a reszta została zeżarta przez ryby *groza razy miliard*. Najgorsze było, kiedy po przebudzeniu zaczęłam się zastanawiać, czy wszyscy aby na pewno żyją! ;c
Na szczęście sny spełniają się na odwrót, więc pewnie zamiast zgonować, będziemy się odradzać jak feniksy w Harrym Potterze.
Buzi!