czwartek, 7 kwietnia 2011

Polly wants a cracker, część II

Tak zazwyczaj kończą obrazy, które mnie denerwują! Poprawiałam to gówienko jeszcze sto miliardów razy, aż się w końcu poddałam!*agresja na maksa hehe* Nie mogę sobie robić takich długich przerw w malowaniu, bo cofam się w rozwoju w zastraszającym tempie. Dzisiaj wzięłam się znowu za pędzel, nie zrażając się niepowodzeniami dnia wczorajszego, bo jak to mówią najstarsi górale: nie oglądaj się za siebie, bo Ci z przodu ktoś przy...wali.

1 komentarze:

ulepione pisze...

oj... szkoda trochę...

Prześlij komentarz