środa, 23 czerwca 2010

+18


4b, 6b

piątek, 18 czerwca 2010

A Russian Tale


Obraz zainspirowany sesją. Mam ostatnio kompleksy z powodu moich obrazów, wywołane prawdopodobnie zbliżającymi się egzaminami, więc tym samym bardziej krytycznym podejściem do moich prac. Mam skompletować teczkę, a nic mi się nie podoba, ratunku ;c
Boje się, że jak nie dostanę się ani na malarstwo, ani na historię sztuki (tak, wiem, jestem masochistką, ale nie mam innego pomysłu na siebie), to w najlepszym wypadku skończę pisząc artykuły do Gościa Niedzielnego, albo siedząc na kasie w Tesco. Och, och, dlaczego muszę decydować o swojej przyszłości mając 5 lat!

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Kopciuszku, znowu zgubiłeś swojego bucika!


Zaczęłam w końcu rysować rzeczy martwe. Możliwe, że tydzień przed egzaminami na ASP to trochę mało, żeby myśleć nad obrazami z martwą naturą na teczkę, ale ja zawsze wszystko robię dopiero wtedy, kiedy mam nóż na gardle, hihih. Poza tym wszyscy ci, którzy chcieli złożyć papiery na malarstwo, a tego w tym roku nie zrobili są głuptasami, ponieważ w tym roku to najmniej popularny kierunek i bardzo mało osób złożyło na to papiery (więc będzie jeszcze większa siara jak się nie dostanę. Macie za mnie trzymać kciuki!) *pozdro moja sąsiadka, która pracuje w dziekanacie*. Poza tym chciałam się z Wami podzielić smutną wiadomością. Po tym beznadziejnym tygodniu, w który przebiegał pod znakiem remontu, jestem strasznie zmęczona i kompletnie nic mi nie wychodzi (mówię o rysowaniu/malowaniu). Moja głowa przypomina... nawet nie wiem co przypomina, bo umiejętność używania ładnych metafor również mi wyparowała. W każdym razie moja głowa jest pusta. Może jutro mi przejdzie, po zakupach z Ewą :* W każdym razie jeśli macie jakieś ładne focie, z których mogłabym trochę pozgapiać (martwa natura, ludzie, cokolwiek) to ja byłabym bardzo wdzięczna, bo nie chce mi się żadnych szukać :* Na dzisiaj bucik, jeśli ktoś jeszcze nie zauważył.

Buziaki.

PS. Ten tydzień to tydzień trzymania kciuków za Klaudię, która zdaje egzaminy na architekturę wnętrz :*

wtorek, 8 czerwca 2010

Bitwa pod Grunwaldem Part 3


Właśnie siedze w salonie, obładowana własnymi gratami, z laptopem na kolanach. Remont pełną parą i nie mam gdzie spac ;c Obraz mi sie nie podoba (chociaz zaznaczam, ze nie jest jeszcze dokonczony). Rozwazam zamienienia plazy (bo jest mdla i nudna) na ogrod, co wy na to?

Niestety dzisiaj nie jestem wesolym hipisowskim dzieckiem szczescia jak zwykle, tylko jestem smutaskiem ze wsieklizna. Prosze Jimie Careyu, jesli to czytasz, to wez gitare i zaspiewaj dla mnie 'Jumper'.

CDN
(tak, bede wszystkich katowac tym obrazem przez nastepne sto lat)

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Bitwa pod Grunwaldem Part 2


Co do postępów w moim obrazie dnia trzeciego, to zdołałam jedynie wziąć się trochę za piasek i trochę za włosy (znowu). Więcej niestety nie dałam rady, ponieważ w sobotę rano wyjechałam na wioskę na rodzinny weekend (wtf) i jak wróciłam po południu w niedzielę, to nic mi się nie chciało, zwłaszcza, że przez sto godzin opiekowałam się małym, prawie rocznym szkrabem *pozdro*. W każdym bądź razie nie wiem jak dalej będzie przebiegała moja praca nad tym gigantem, ponieważ mam chyba najbardziej spontanicznych rodziców pod słońcem. Dzisiaj, tak z trzy godziny temu mój tata wpadł na pomysł zrobienia remontu całego mieszkania (wtf2). Zadzwonił po fachowców (którzy nomen omen robili u nas remont dwa lata temu, fajnie jest mieć remont co dwa lata) i jakimś cudem umówił ich już na jutro. Także wiecie, jak ktoś chce mnie przygarnąć do siebie, to ja chętnie wbiję. Przechodząc do lepszej strony dnia: oficjalnie umiem chodzić na moich piętnastocentymetrówkach *serduszka*.

CDN

czwartek, 3 czerwca 2010

Bitwa pod Grunwaldem Part 1

Możecie się poczuć zaszczyceni, bo będziecie świadkami powstawanie wielkiego (rozmiarowo) dzieła, prawie na żywo. W końcu się zabrałam za moje ogromne podobrazie, które wala się u mnie po pokoju chyba pół roku. Postanowiłam namalować coś, co się będzie mi kojarzyło z wakacjami, bo na początku tego tygodnia dostawałam kuźwicy przez tą piękną, jesienną czerwcową pogodę. Postanowiłam więc namalować lasię siedzącą na piasku, a w tle superancką plażę-Gdańsk-Jelitkowo. To jest faza najsurowsza, czyli szkic:


VOLDEMORT! Faza początkowa twarzy wygląda jak jakaś Pamela, która zginęła w pożarze. Jakoś poradziłam sobie z buzią i na tym zakończyłam moją pracę nad obrazem dnia pierwszego.

Dzień drugi to dzisiaj. Wyjątkowo nie spałam dzisiaj do godziny 13:30, więc miałam więcej czasu by kombinować. namalowałam ubranko, rąki, nogi...
...i włosy. Mili państwo, dopiero teraz rozpoczęło się piekło *mrok*. Ten, kto siedział obok mnie na plastyce *pozdro* wie, że jak mi coś nie wychodzi, to bardzo się wkurzam i rzucam mięchem (to dlatego na plastyce z reguły nic nie robiłam, hihi). Dzisiaj miałam ochotę pizgnąć kubkiem z farbą w to cholerne płótno właśnie ze względu na włosy.
Część pierwsza: włosy ciemnobrązowe. Niby ok, ale jakoś tak płasko, smutno, więc jednak nie ok.

Część druga: rude. Wygląda jak Jane z X-menów -,-


A tu jak Ruda z X-menów.

Wkurzyłam się i dałam sobie na razie siana po setnej zmianie koloru (była jeszcze blondynką i miała wypłowiało-brązowo-siwe i wyglądała jak ona , ale tego nie uwieczniłam) na marchewkowy:


Wyglądają sztucznie, ale włosy dopieszczam wtedy, kiedy mam gotowe tło. Poza tym niech ktoś mi pomoże i powie jaki kolor włosów jej w końcu zrobić, bo ja już nie wiem ;c Chyba po raz pierwszy nie mogę się zdecydować! Wiem za to, że następnym razem maluję faceta. Łysego.

CDN

wtorek, 1 czerwca 2010

Buziaki dla wszystkich dzieci świata!


Kto znajdzie mnie na zdjęciu wyżej, dostanie 100 pkt.