poniedziałek, 7 czerwca 2010

Bitwa pod Grunwaldem Part 2


Co do postępów w moim obrazie dnia trzeciego, to zdołałam jedynie wziąć się trochę za piasek i trochę za włosy (znowu). Więcej niestety nie dałam rady, ponieważ w sobotę rano wyjechałam na wioskę na rodzinny weekend (wtf) i jak wróciłam po południu w niedzielę, to nic mi się nie chciało, zwłaszcza, że przez sto godzin opiekowałam się małym, prawie rocznym szkrabem *pozdro*. W każdym bądź razie nie wiem jak dalej będzie przebiegała moja praca nad tym gigantem, ponieważ mam chyba najbardziej spontanicznych rodziców pod słońcem. Dzisiaj, tak z trzy godziny temu mój tata wpadł na pomysł zrobienia remontu całego mieszkania (wtf2). Zadzwonił po fachowców (którzy nomen omen robili u nas remont dwa lata temu, fajnie jest mieć remont co dwa lata) i jakimś cudem umówił ich już na jutro. Także wiecie, jak ktoś chce mnie przygarnąć do siebie, to ja chętnie wbiję. Przechodząc do lepszej strony dnia: oficjalnie umiem chodzić na moich piętnastocentymetrówkach *serduszka*.

CDN

1 komentarze:

Tasiemiec pisze...

Remont to super<3 Piętnastocentymetrówki?! Siostro przerażasz mnieXD ale gratuluję:*

Prześlij komentarz