piątek, 5 marca 2010

Bezsensowny róż i fiolet.

Abstrakcjonizm, fowizm, surrealizm i inny wydziwizm, jakby nie można było po prostu robić swojego bez jakiegokolwiek szufladkowania. W każdym razie dzisiaj na plastyce musieliśmy wykonać drobną pracę dotyczącą jakiegoś 'izmu'. Ja jako zbuntowany leniuszek, który przeżywa ostatnio chwiejne humory ciążowe z powodu nawałów nauki (czuję oddech matury na swoich plecach, w końcu muszę odrobić te trzy przebimbane lata!), stworzyłam takie oto gówienko. Musiałam dodać do tego jakiś tytuł i komentarz, który również będzie oceniany. Z tym już miałam lekki problem, bo co niby można napisać o umazanej różową i fioletową kredką kartce? Jednak wybrnęłam z tego zadania obronną ręką i komentarz, który do tego napisałam brzmi może nieco bufoniasto (ale kim bym była, gdyby nie zadufanym w sobie bufonem?), ale oddaje w pełni mój geniusz.
W każdym razie obiecuję miłemu państwu, że ostatni raz pisze tutaj o takim 'czymś', mimo iż i tak myślę, że moja różowa kartka jest lepsza od prac Jacksona Pollocka, które wyglądają jakby talerz z jedzeniem mu upadł na płótno. Pewnie o to mu właśnie chodziło. Nie napracowywał się zbytnio cwaniaczek i mam nadzieję, że ja również dzięki takim pracom jak powyższa, będę zgarniać takie miliony, jak on teraz. W sumie Pollock już nie żyje [*], ale to nie zmienia faktu, że jego obrazy są koszmarnie drogie, a ja mam nadzieję, że moje również wkrótce się takie staną, bo mam zamiar być prawdziwym uduchowionym artystą, który tworzy dla wielkich pieniędzy.

0 komentarze:

Prześlij komentarz