czwartek, 23 grudnia 2010

Wesołych świąt!

sobota, 4 grudnia 2010

Saturday Afternoon Fever

Dzień dobry w ten piękny, mój ulubiony dzień: sobotę. Byczę się w łóżku, bo dopadł mnie jakiś sars i nie mogę mówić ani oddychać, jednak pocieszam się myślą, że jak wyzdrowieję to: pójdę ulepić bałwana, wydam moje ciężko zarobione urodzinowe pieniądze na zakupach z Darią ;*, pójdę w końcu na 'Due Date' do kina, rozważę moje wszystkie możliwości sylwestrowe, w końcu spotkam się z dziewczynami ;*, odwiedzę klub jazzowy z Adamem ;* i wybiorę się na jakieś zimowe focie! Mam tylko nadzieję, że śnieg się szybko nie roztopi.
W ogóle to znalazłam kilka dni temu mój stary i brzydki obraz, który chyba jednak zawiśnie w moim pokoju bo pasuje kolorystycznie + ja kocham wszystkie moje obrazy jak własne dzieci, nawet jeśli są bardzo brzydkie ;*
A teraz idę (a raczej wciąż siedzę w łóżku) sobie oglądać Mad Mena i przeglądać moją kolekcję wołgów, nylonów i kmagów, buzi ;*

poniedziałek, 22 listopada 2010

Think Pink


Moja nowa fryzura ;*

środa, 10 listopada 2010

Hello handsome!


Dzisiaj wzięłam się do kupy i zaczęłam malować. Postanowiłam wziąć się za facecika, bo cały czas rysuję jakieś babki. Chciałam zrobić potrójny portret Benoniego Loos'a z jego głupimi minami *miliard serduszek*, ale niestety nie wyszedł podobnie, więc wychodzi na to, że to nie Beniek. Ogólnie dwie pierwsze twarze poszły mi dość sprawnie. przy trzeciej już trochę wysiadam, więc resztę zostawię sobie na jutro. W końcu zaczął się długi weekend i mam trochę czasu, woo!

Mam tylko nadzieję,że moja wena znowu poszła w pędzel i będę płodna jak czarnoziem w kwestii malowania!
buziaki.

środa, 22 września 2010

Coin-Operated

Chyba już cały świat wie, że ja i Joy lubimy wygłupiać się przed/za obiektywem. Tym razem nasz dzielny dwuosobowy zespół wspomogła Ewa ;* która chciała z nas zrobić lalki, ale jej się chyba nie udało, mhihihi. W każdym razie nasz pierwszy wygląd był tra-gicz-ny. Wyglądałyśmy jak zołzowate i zużyte rumuńskie prostytutki z epoki gotyku, ofuofu, nasze pierwsze focie też były okropne, bo wyglądałam na nich jak wielkolud w porównaniu do Jowity, ale przy okazji odkryłam, że nasze nogi na niektórych zdjęciach są długie jak autostrada Gdańsk-Zakopane *narcyz* Strasznie trudno nam było robić poważne miny, bo zawsze ktoś wyskoczył jak holender z konopi z jakimś głupim tekstem. W każdym razie kiedy Ewa się zmyła, to powstała kolejna seria zdjęć, w których popisałam się talentem aktorskim, bo się rozpłakałam przed obiektywem (co prawda Joy musiała mi dmuchać w oczy, ale to szczegół ;*) tyle, że ja strasznie głupio wyglądam jak płaczę, a potem Joy umazała sobie twarz i udawała handlarza bronią, siedzącego w kiciu od 1999 roku. Reszty nie opowiem, bo się wstydzę tego, jaka czasami jestem głupia (a zbyt głupi kolesie kończą pod ziemią w lesie).
Buziaki.

poniedziałek, 13 września 2010

Perfect! You're the world champion growler.


Dzisiaj rano, zaraz po tym, kiedy zostałam obudzona telefonem o pogańskiej godzinie jaką jest 9 *pozdro Jowita*, wskoczyłam w dresy i postanowiłam umrzeć na siłowni. Moja kondycja okazała się słabsza niż myślałam, więc postanowiłam, że do końca wakacji będę ćwiczyć codziennie rano/wieczorem, a w październiku i tak zapisuję się na aerobik, więc tego typu ćwiczenia sobie odpuszczę. Oby moje postanowienie nie było tak krótkotrwałe jak Teda, Lily, Marshalla i Robin z HIMYM *serduszka*. W każdym razie, kiedy wróciłam i uznałam, że jeszcze żyję, to postanowiłam narysować coś pierwszy raz od stu lat. Padło na postać z filmu, jednego z moich ulubieńszych 'Little Miss Sunshine'. Powinnam dostać paszport polsatu za ten rysunek, mimo iż wygląda trochę jakby miał świnkę.
Buziaki.

poniedziałek, 12 lipca 2010

60's

sobota, 3 lipca 2010

Starcie z gigantem część 4 (i mam nadzieję, że ostatnia).

Mam nadzieję, że kojarzycie to:

Tak jak już wspominałam kiedyśtam, postanowiłam zmienić plażę na ogród, lecz przez ten czas, w którym ów obraz leżał w koncie z innymi obrazami, to przestało mi się w sumie w nim podobać wszystko. Postanowiłam zrobić mu ekstremalną metamorfozę, początkowo dramatyczną w skutkach.
Co do włosów, to rozwodziłam się już nad nimi sto lat, ale jednak to nie to i postanowiłam zmienić je na brązowe, proste, z grzywką. Jej twarz za to za bardzo wyrażała tęsknotę za rozumem (brakowało tylko cieknącej kącikiem ust śliny), więc ona również zasługiwała na poprawkę.
...'poprawkę' (?!).
Hahaha...rzal. W tym momencie myślałam, że się załamię, więc zamalowałam twarz w cholerę zostawiłam resztę na dzień następny.

Dnia następnego, jak widać, nie prezentowało się to o wiele lepiej, nawet po kolejnej drastycznej zmianie. Moją ofiarą znowu padły włosy. Tym razem stały się blond włosami.
Postanowiłam, że takie już zostaną i zajęłam się twarzą. Moim zdaniem teraz wygląda sympatyczniej.
W końcu zaczęłam robić jakieś postępy i ruszyłam się z miejsca. Mimo, że spędziłam przy sztaludze już sto milionów lat, to postanowiłam to dokończyć, chociażbym miała stać tam jeszcze przez kolejne sto milionów lat. Wzięłam się więc od razu za tworzenie ogrodu.


Chyba to nadal nie jest spełnienie moich marzeń. Niech poleży to u mnie jeszcze prze sto lat, może wtedy zrobię z niej łysą murzynkę z korzeniami azjatyckimi, a w tle roztapiające się lodowce i tańczącą fokę przebraną za Elvisa.

Buziaki.

EDIT: teraz tak myślę, że chyba jednak ten obraz jest BEZNADZIEJNY. Nie podoba mi się.

środa, 23 czerwca 2010

+18


4b, 6b

piątek, 18 czerwca 2010

A Russian Tale


Obraz zainspirowany sesją. Mam ostatnio kompleksy z powodu moich obrazów, wywołane prawdopodobnie zbliżającymi się egzaminami, więc tym samym bardziej krytycznym podejściem do moich prac. Mam skompletować teczkę, a nic mi się nie podoba, ratunku ;c
Boje się, że jak nie dostanę się ani na malarstwo, ani na historię sztuki (tak, wiem, jestem masochistką, ale nie mam innego pomysłu na siebie), to w najlepszym wypadku skończę pisząc artykuły do Gościa Niedzielnego, albo siedząc na kasie w Tesco. Och, och, dlaczego muszę decydować o swojej przyszłości mając 5 lat!

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Kopciuszku, znowu zgubiłeś swojego bucika!


Zaczęłam w końcu rysować rzeczy martwe. Możliwe, że tydzień przed egzaminami na ASP to trochę mało, żeby myśleć nad obrazami z martwą naturą na teczkę, ale ja zawsze wszystko robię dopiero wtedy, kiedy mam nóż na gardle, hihih. Poza tym wszyscy ci, którzy chcieli złożyć papiery na malarstwo, a tego w tym roku nie zrobili są głuptasami, ponieważ w tym roku to najmniej popularny kierunek i bardzo mało osób złożyło na to papiery (więc będzie jeszcze większa siara jak się nie dostanę. Macie za mnie trzymać kciuki!) *pozdro moja sąsiadka, która pracuje w dziekanacie*. Poza tym chciałam się z Wami podzielić smutną wiadomością. Po tym beznadziejnym tygodniu, w który przebiegał pod znakiem remontu, jestem strasznie zmęczona i kompletnie nic mi nie wychodzi (mówię o rysowaniu/malowaniu). Moja głowa przypomina... nawet nie wiem co przypomina, bo umiejętność używania ładnych metafor również mi wyparowała. W każdym razie moja głowa jest pusta. Może jutro mi przejdzie, po zakupach z Ewą :* W każdym razie jeśli macie jakieś ładne focie, z których mogłabym trochę pozgapiać (martwa natura, ludzie, cokolwiek) to ja byłabym bardzo wdzięczna, bo nie chce mi się żadnych szukać :* Na dzisiaj bucik, jeśli ktoś jeszcze nie zauważył.

Buziaki.

PS. Ten tydzień to tydzień trzymania kciuków za Klaudię, która zdaje egzaminy na architekturę wnętrz :*

wtorek, 8 czerwca 2010

Bitwa pod Grunwaldem Part 3


Właśnie siedze w salonie, obładowana własnymi gratami, z laptopem na kolanach. Remont pełną parą i nie mam gdzie spac ;c Obraz mi sie nie podoba (chociaz zaznaczam, ze nie jest jeszcze dokonczony). Rozwazam zamienienia plazy (bo jest mdla i nudna) na ogrod, co wy na to?

Niestety dzisiaj nie jestem wesolym hipisowskim dzieckiem szczescia jak zwykle, tylko jestem smutaskiem ze wsieklizna. Prosze Jimie Careyu, jesli to czytasz, to wez gitare i zaspiewaj dla mnie 'Jumper'.

CDN
(tak, bede wszystkich katowac tym obrazem przez nastepne sto lat)

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Bitwa pod Grunwaldem Part 2


Co do postępów w moim obrazie dnia trzeciego, to zdołałam jedynie wziąć się trochę za piasek i trochę za włosy (znowu). Więcej niestety nie dałam rady, ponieważ w sobotę rano wyjechałam na wioskę na rodzinny weekend (wtf) i jak wróciłam po południu w niedzielę, to nic mi się nie chciało, zwłaszcza, że przez sto godzin opiekowałam się małym, prawie rocznym szkrabem *pozdro*. W każdym bądź razie nie wiem jak dalej będzie przebiegała moja praca nad tym gigantem, ponieważ mam chyba najbardziej spontanicznych rodziców pod słońcem. Dzisiaj, tak z trzy godziny temu mój tata wpadł na pomysł zrobienia remontu całego mieszkania (wtf2). Zadzwonił po fachowców (którzy nomen omen robili u nas remont dwa lata temu, fajnie jest mieć remont co dwa lata) i jakimś cudem umówił ich już na jutro. Także wiecie, jak ktoś chce mnie przygarnąć do siebie, to ja chętnie wbiję. Przechodząc do lepszej strony dnia: oficjalnie umiem chodzić na moich piętnastocentymetrówkach *serduszka*.

CDN

czwartek, 3 czerwca 2010

Bitwa pod Grunwaldem Part 1

Możecie się poczuć zaszczyceni, bo będziecie świadkami powstawanie wielkiego (rozmiarowo) dzieła, prawie na żywo. W końcu się zabrałam za moje ogromne podobrazie, które wala się u mnie po pokoju chyba pół roku. Postanowiłam namalować coś, co się będzie mi kojarzyło z wakacjami, bo na początku tego tygodnia dostawałam kuźwicy przez tą piękną, jesienną czerwcową pogodę. Postanowiłam więc namalować lasię siedzącą na piasku, a w tle superancką plażę-Gdańsk-Jelitkowo. To jest faza najsurowsza, czyli szkic:


VOLDEMORT! Faza początkowa twarzy wygląda jak jakaś Pamela, która zginęła w pożarze. Jakoś poradziłam sobie z buzią i na tym zakończyłam moją pracę nad obrazem dnia pierwszego.

Dzień drugi to dzisiaj. Wyjątkowo nie spałam dzisiaj do godziny 13:30, więc miałam więcej czasu by kombinować. namalowałam ubranko, rąki, nogi...
...i włosy. Mili państwo, dopiero teraz rozpoczęło się piekło *mrok*. Ten, kto siedział obok mnie na plastyce *pozdro* wie, że jak mi coś nie wychodzi, to bardzo się wkurzam i rzucam mięchem (to dlatego na plastyce z reguły nic nie robiłam, hihi). Dzisiaj miałam ochotę pizgnąć kubkiem z farbą w to cholerne płótno właśnie ze względu na włosy.
Część pierwsza: włosy ciemnobrązowe. Niby ok, ale jakoś tak płasko, smutno, więc jednak nie ok.

Część druga: rude. Wygląda jak Jane z X-menów -,-


A tu jak Ruda z X-menów.

Wkurzyłam się i dałam sobie na razie siana po setnej zmianie koloru (była jeszcze blondynką i miała wypłowiało-brązowo-siwe i wyglądała jak ona , ale tego nie uwieczniłam) na marchewkowy:


Wyglądają sztucznie, ale włosy dopieszczam wtedy, kiedy mam gotowe tło. Poza tym niech ktoś mi pomoże i powie jaki kolor włosów jej w końcu zrobić, bo ja już nie wiem ;c Chyba po raz pierwszy nie mogę się zdecydować! Wiem za to, że następnym razem maluję faceta. Łysego.

CDN

wtorek, 1 czerwca 2010

Buziaki dla wszystkich dzieci świata!


Kto znajdzie mnie na zdjęciu wyżej, dostanie 100 pkt.

czwartek, 27 maja 2010

Tylko wariatka ma w głowie kwiatka.


Mam jesienną depresję ze względu na pogodę, więc postanowiłam namalować coś letniego, by poprawić sobie humor. Dobrze, że sobie kupiłam sto miliardów płócien, bo nie wiem na czym bym malowała! Nie lubię malować na papierze, no chyba, że akwarelowym, bo się nie gnie. W każdym razie chyba dzisiaj coś jeszcze stworzę, bo czuję się natchniona niczym wielki-artysta-malarz-ścienny.
Aha, jutro jadę do oceanarium i będę fociować rekiny!
Buzi.

PS. Polecam kliknąć w obraz, bo w powiększeniu wygląda milion razy lepiej.

środa, 26 maja 2010

A ja wolę moją mamę...


Od razu mówię, że moja mama jest ładniejsza w rzeczywistości, niż na moim obrazku u góry, jednak się starałam i malowałam z serduszkiem na wierzchu. Moje starania zostały docenione, nawet portret mojej mamy z kiczowatym różowym tłem wisi w honorowym miejscu w salonie, pomimo iż w ogóle nie pasuje do wystroju (jednak ci, którzy mieli okazję być u mnie w domu chyba wiedzą, że panuje tam wszechogarniający eklektyzm i tam NIC do siebie nie pasuje, hihihi). W każdym razie i oprócz porteru, razem z siostrami ufundowałyśmy jej komplet talerzyków, filiżanek i łyżeczek z japońskiej porcelany, który jest najśliczniejszy na świecie.

Wszystkiego najlepszego mamo! :*

środa, 19 maja 2010

Goła baba.


Akryl na papierze teksturowanym.

wtorek, 18 maja 2010

Dzik jest dziki, dzik jest zły...


...dzik ma bardzo ostre kły. Kto spotyka w lesie dzika, niech na drzewo zaraz zmyka.

sobota, 15 maja 2010

Letnie fociunie.

Dzisiaj wrzucam moje wakacyjne, zeszłoroczne fociunie, bo dzisiaj pogoda jet tak brzydka, że aż mi smutno ;c