Moje postępy artystyczne opierają się ostatnio głównie na bazgroleniu w moim historyczno-sztucznym zeszycie na wykładach. Może to nie są jakiejś super jakości rysunki, jednak trzeba przyznać, że są bardzo śmieszne. Przynajmniej dla Luizy, z którą dzielę ławkę i która z reguły po zajrzeniu mi przez ramię zakrywa twarz dłońmi i się trzęsie. Chociaż w sumie nie jestem pewna czy to śmiech, czy może w ten sposób wyraża swoją trwogę...
Tak czy siak moich bazgrołów tu nie pokażę, bo jednak wierzę, że jesteście na trochę wyższym poziomie suchara niż ja, więc zamiast tego oglądajcie moją twarz, haha!
Poza tym z racji tego, że sesja jest już coraz bliżej i nadszedł już chyba krytyczny moment na opanowanie tej zastraszającej ilości materiału, postanowiłam uskutecznić w najbliższej przyszłości kolejną część cyklu "Jaka to melodia?" (dla tych, co już zapomnieli klik tutaj i tutaj), także w następnym wpisie najpewniej znowu pojawią się moje kolaże-zagadki.
Buzi!
